środa, 12 maja 2010

BRUX

Dwunasta godzina w drodze. Rozpędzone Audi A3 mknie po czteropasmowej autostradzie. Przed sobą na pasie wielkimi literami napis BRUX informuje, że do celu mojej jazdy jest już całkiem niedaleko.
   Godzina 15, Bruksela - stolica Europy wita w godzinach szczytu. Zjeżdżam z autostrady w kierunku ronda Montgomery'ego. Z powodu szybkiej utraty orientacji w terenie zmuszony jestem jeździć w kółko na rondzie, w między czasie szukając swojej pozycji w papierowej mapie szeroko rozwartej na kolanach. Po około pół godzinie chaotycznej jazdy udaje mi się w końcu odnaleźć właściwy kierunek i dotrzeć do celu - Avenidy Franklin Roosevelt. Jazda po Brukseli na początku nie wydaje się łatwa, dużo samochodów, tunele pod rondami, które nie wiadomo gdzie prowadzą i objazdy rond górą, które stanowią jeszcze większą zamotkę.
  Oglądanie z bliska struktur Komisji Europejskiej, na którą składa się każdy uczciwy podatnik może doprowadzić do palpitacji serca. Zaawansowana biurokracja powoduje, że wdrożenie (zaakceptowanie) najprostszego chociażby projektu trwa nieskończoność.


   Przykład: Pracownik zgłasza swojemu menadżerowi (menadżer A) potrzebę nabycia nowej rzeczy, menadżer A zleca wykonanie testów porównawczych grupie specjalistów. Trwa to jakieś dwa tygodnie. Wnioski zwracane są do menadżera A, który zwraca się z prośbą do swojego przełożonego (menadżera B). Jako, że jeden jest Holendrem, a drugi Włochem, tekst prośby idzie do tłumaczenia (2 tygodnie). Następnie menadżer B, kieruje prośbę do menadżera C. Menadżer C jest Francuzem, więc tekst idzie do tłumaczenia. Menadżer C nie rozumie potrzeby menadżera A, więc pisze pismo z prośbą o wyjaśnienie potrzeby, a przecież menadżer A jest Holendrem, więc tekst idzie do tłumaczenia itd. itp....
   Pomimo znacznego przewrażliwienia na punkcie bezpieczeństwa, ochrona w budynku parlamentu europejskiego nie pozwoliła mi przeskanować sobie siatkówki oka (niefart). Na każdym kroku, plakaty informują o możliwości ataku terrorystycznego. "Pamiętaj - najlepszą ochroną przeciwko terroryzmowi są twoje oczy" - więc miej oczy dookoła głowy.
   Bruksela to dziwne miasto. Zatłoczone uliczki z galeriami handlowymi wyglądają jak połączenie zoo z paradą cyrkową. Ludzie jacyś dziwni, śmiesznie ostrzyżeni i ubrani. Na ulicach co drugi samochód to Mini Cooper. Miasto, w którym żebrak w przerwie między żebraniem sprawdza sobie pocztę na swoim iphonie. Miasto, w którym koleś potrafi podejść do dziewczyny i zaproponować sex, a kiedy ta odmawia nazywa ją "dziwką".
   Podsumowując, jeżeli stolica europy symbolizuje postęp, to ja nie wiem czy świat zmierza we właściwym kierunku.