Przechodzimy niedługimi wąskimi uliczkami, które prostopadle wpadają do głównych arterii ciągnących się wzdłuż rzeki. Pomimo że czerwone świało latarenek nie jest zbyt jasne, uliczki są dobrze oświetlone. Jest około godziny 20. Wieczór dopiero się rozpoczyna, ale na ulicach tłoczą się już setki ludzi. Dziwna amsterdamska mieszanka kultur i narodowości połączona z wszechobecnymi turystami.
Z okna uśmiecha się do mnie śliczna blondynka. Bikini, które ma na sobie świeci się jaskrawo pod wpływem ultrafoletowej lampy zawieszonej nad dziewczyną.
- She likes you! - z uśmiechem oznajmia Mohammed ali Imaizin, marokańczyk w podeszłym wieku, który tej nocy jest moim przewodnikiem po stolicy Holandii. Odwzajemniam uśmiech zdając sobie sprawę, że lubi to ona wyłącznie moje pieniądze (ciężko zresztą zarobione).
Gdy wyciągam aparat, dziewczyna zmienia wyraz twarzy. Kiwa palcem wyrażając dezaprobatę i pokazuje mi znaczek zakazujący fotografowania. Taa, przecież nie chcielibyśmy żeby takie fotki trafiły gdzieś gdzie zobaczy je naprzykład chłopak tej dziewczyny, który myśli że pojechała do pracy jako modelka czy coś równie gupiego. Idziemy dalej, spacer przeciąga się już trzecią godzinę i oprócz delikatnego szumu w głowie po wypalonych skrętach, czujemy też zmęczenie ostatnimi dniami. Kolejna uliczka, tu jeszcze nie byliśmy i raczej nie mamy zamiaru tu zostawać, gdyż towar prezentowany za szkłem jest dość specyficzny - no cóż, na tranzwestytów też tu musi być popyt. Wielki murzyn w czarnej peruce wygląda raczej komicznie.
Amsterdam RedLight District charakteryzuje się tym, że każdy znajdzie sobie tutaj coś dla siebie, choćby nie wiem jakim był zboczuchem to wszystko okazuje się być kwestią ceny. Do wyboru do koloru: białe, czarne, żółte, chude, grube, młode, stare, łyse, zezowate, z zębami lub bez, dostarczą rozkoszy lub/i bólu np. skórzanym pejczem. Koszt około 50 euro, z czegoś w końcu musi zapłacić podatki taka porządna obywatelka.
poniedziałek, 9 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz