środa, 25 listopada 2009

¡Estas despedido!

Lotnisko w stolicy Katalonii wita mnie szokiem termicznym, jest ponad 20 stopni. Chcąc rozgrzać trochę swój zardzewiały hiszpański zagaduje starszego taksówkarza. Pogoda dopisywać ma do czwartku. Dziwne bo oznaczałoby to, że nieźle mi się przyfarciło. Popularne tematy w Hiszpanii to teraz grypa, kryzys i zawsze futbol. Grypę i kryzys obgadaliśmy za jednym zamachem bo okazało się, że czterech głównych piłkarzy Barcy cierpi na grypę typu "A". I tu ciekawostka: hiszpańska grypa "A" to oczywiście to samo co polska "świńska" i holenderska "meksykańska". Niezła zamota.


   Co do kryzysu to prawie każde wiadomości w tv poświęcają mu większość czasu antenowego. Tak więc, Zapatero mówi, że trzeba zmienić model gospodarki bo ten jest zły, ale nie mówi jak to zrobić. Na innym kanale ktoś inny mówi, że Zapatero w ogóle to nie zna się na niczym (w szczególności na gospodarce) i że trzeba go wywalić, ale oczywiście również nie przedstawia żadnych konkretów. Mniej więcej wygląda to tak jak w Polsce.





  Co nowego na mieście? Na ulicach milusio śmierdoli z kanalizacji, zupełnie jak dwa lata temu, przypomina mi się Erazmus. Sagrada Familia cały czas remontowana, zupełnie jak dwa lata temu. Planowany termin zakończenia prac 2025. Widać nie spieszy im się za bardzo. Sklepy na Ramblach zdominowane przez Marokańców, którzy już od wejścia dają ci 30% zniżki na wszystko. Można sie dość fajnie potargować i cena wydaje się baaardzo plastyczna. Oczywiście wszystko jest ręcznie robione i nie jest z Chin. W sklepach prowadzonych przez Hiszpanów nie ma możliwości targowania się, a wszystko jest przynajmniej 100% droższe (ale za to ma ładną naklejke, że jest orginalne).



   Na plażach nie ma zbyt wielu ludzi, wyjątek stanowią jedynie staruszkowie, którzy po wielu latach zapewne ciężkiej pracy grają sobie teraz na piasku w odbijanie piłeczki rakietką. Woda ma przyjemne 14 stopni. Uwaga: plaża "Mar Bella" wcale nie jest "más bella". Pełno tam starych i niezbyt estetycznych nudystów.



  Wieczorkiem polecam knajpke "Xampanyet" (Montcada 22). Serwują szampana własnej roboty i fantastyczne tapas. Niestety w Barcelonie tapas nie są gratuitas, więc trzeba trochę za nie zapłacić, ale warto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz